piątek, 3 maja 2013

XIII

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać. Miałam problemy techniczne. Najpier rozwalił mi się komputer. Tak dostałam nowy, ale nie mogłam się zalogować. a gdy już byłam zalogowana po prostu moja wena znikła. Od razu przepraszam was za tak marne zakończenie. Chciałam abyście wiedzieli dlaczego zayn miał takie a nie inne zachowanie. A że jest to opowiadanie o Larrym nie mogłam dokończyć co działo się dalej. Ale powiem wam, że wszystko było okej. xD Tak ogólnie jeśli lubisz czytać +18 to miłego czytania :)

~*~


  Mijały tygodnie od tego co zaszło w szpitalu. Zayn unikał mnie oraz Lousia. Trudno było powiedzieć o co mu dokładnie chodzi. Normalnie z nami gadał, a teraz zachowuję się jak dziecko. Pójdę do niego. Tak i to najlepiej od razu, teraz. Ruszyłem z salonu gościnnego na schody i do pokoju. Otworzyłem drzwi i wyszedłem. Ruszyłem w stronę pokoju Zayna, a gdy już byłem przed drzwiami, wszedłem do pokoju.
-Zayn wstawaj- Powiedziałem podchodząc do łóżka, na co on odparł aby cicho i odwrócił się w drugą stronę.- Zayn!-Krzyknąłem.
-Czego ?-powiedział niezbyt zadowolony.
-Musimy porozmawiać.-powiedziałem prosto z mostu. Bo nad czym się zastanawiać? Chcę wiedzieć o co mu chodzi. Mam nadzieje, że to nic złego, ale w sumie po nim można się wszystkiego spodziewać.
-Nie ma o czym idź spać dopiero co zasnąłem a ty mnie obudziłeś!-
-Właśnie, że jest. Unikasz mnie i Louisa od czasu szpitala. Powiedz o co chodzi?
-Nie mam sił rozmawiać zostaw tą pogawędkę na jutro. -w jego głosie było wyczuć złość, z powodu obudzenia go. Bardzo kocha spać, więc nie dziwię się, że jest na mnie zły.
-Ale to jest ważne chcę już to wiedzieć.
-wyjdź proszę i daj mi spać Harry!- dał do zrozumienia, że nie ma ochoty w ogóle ze mną porozmawiać o tym i nie ważne ile bym go męczył, i ta nie odpowie.
-Dobra jak chcesz, ale to nie jest miłe. Zachowujesz się jak dziecko, bo nie umiesz zaakceptować tego wszystkiego. -Powiedziałem ostatni raz i wyszedłem z pokoju. Nie miałem zamiaru iść spać, chciało mnie się było zbyt wcześnie, więc zszedłem na dół. Włączyłem telewizor i zaległem na kanapie. Zastanawiałem się dlaczego, jest tak, jak jest. Może on się w Lou lub mnie zakochał. Nie, nie Zayn na pewno, gdzie on. Może po prostu ma problem i jak widzi szczęście to chcę mu się po prostu rzygać. Dobra nie ważne co to jest, ja i tak mu pomogę, w końcu jesteśmy przyjaciółmi. Nie ważne jakie są relację między nami, pomogę mu.

Minęły godzina, na dół zszedł Liam, po którym było widać, że ma problem z zaśnięciem. Zasiadł  obok mnie, trochę z nieładem na głowie. Oboje siedzieliśmy w milczeniu, gdy naglę Liam wymamrotał:
-A Louis poszedł już spać?
-Tak, a dlaczego pytasz?
-Jutro ma imieniny. zapomniałeś?
-O szlak, niestety tak zapomniałem o nich.- Szybko wstałem- Dziękuję za przypomnienie- Przytuliłem Liama i pobiegłem do pokoju.
Musiałem cicho wejść, ale nie potrzebnie Louisa Oczy wybiły się od razu, gdy wszedłem do pokoju.
Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się, oczywiście odwzajemniając tym samym.
-Gdzie poszedłeś- spytał powoli wstając.
-Byłem na dole. Nie chciałem Cię Budzić, więc wyszedłem cicho.
-Tęskniłem.- Powiedział smutnym głosem.
-Już jestem.- rzekłem i zrzuciłem z siebie koszulkę oraz spodnie, zostając w samych bokserkach. Podszedłem do łóżka i położyłem się obok Louisa. Chciałem wcześnie wstać aby zrobić niespodziankę więc wymamrotałem ciche Dobranoc i zamknąłem oczy.
-Dobranoc- powiedział Louis. - Albo może i nie -Dodając. Nie słuchałem go starałem się zasnąć. Było to trudne ponieważ kocham jego anielski głos. Okej ogarnij się Harry, musisz wstać wcześnie.
-Harreh, nie śpij - Powiedział do moje ucha Lou, który po chwili zaczął całować moją szyję. To było przyjemne i to jak. z każdym pocałunkiem narastało we mnie wiele energii. Odwróciłem się w jego stronę i spojrzałem  w błękitne oczy Louisa. -Harreh- wypowiadając to zaśmiał się tak słodko. i zaczął całować moje usta, ja pogłębiłem pocałunek. Lou po 5 min przestał i powiedział - chcesz to zrobić- po czym uśmiechnął się. Louis ty żartujesz ? zawsze tego chciałem odkąd Cię spotkałem. Musisz przerywać tak piękne chwile jak te ?. -a jak myślisz- odpowiedziałem i pocałowałem go, aby dać mu do zrozumienia, że pragnę tego odkąd go ujrzałem. Spojrzałem na Louisa, a ten się aby uśmiechnął się dając mi znać, że się trochę stresuję, w końcu nigdy nie uprawiał stosunku z mężczyzną. Zacząłem go całować po szyi, aby się nie stresował. Tak zdecydowanie mi się to udało. usiadłem na nim. Położył swoje ręce na moich plecach, tę  samą czynność powtórzyłem. Nadal całowałem jego kark robiąc przy tym ciemne maliny. Zdjąłem z jego klatki koszulę, nie przestając go całować. -Harreh ty brutalu- szepnął do ucho Lou przerywając przy tym pocałunki. -Cicho -Powiedziałem stanowczo. I pocałowałem namiętnie Louisa. Położyłem dłoń na jego pięknej klatce. Błądziłem po niej, aż zjechałem na dół. Zrzuciłem z niego dolną część ubrania, mrucząc do niego kusząco. Lou się podobało, zaśmiał się. Mruknąłem do jego ucha zarazem biorąc w swoje ręce jego potężnego członka. Jęknął z podniecenia, na co ja uśmiechłem się. Zbliżyłem twarz do klatki i błądziłem chwilę po niej. Zjeżdżałem w dół, aż napotkałem przyjaciela. -Łał Lou on na prawdę jest wielki- powiedziałem z uśmiechem na twarzy. Zbliżyłem się do jego męskości i pocałowałem główkę. Wziąłem go w usta, na co on jęknął. Dla takich chwil jak ta czekałem. Wziąłem go całego. Lou wplątał swoje ręce do moich loków i jęczał. Ruszałem głową do przodu i do tyłu coraz szybciej z każdą minutą. To było coś niesamowitego. Louis zaczął nadawać tępa ręką. Czułem, że zaraz dojdzie. Po niecałej minucie, biała ciesz dostała się do moich ust. Połknąłem ją i uśmiechłem się do Louisa. -Harry jesteś nie do zastąpienia- powiedział stanowczo. Na co mruknąłem - To jeszcze nie koniec- Przybliżyłem się - A teraz mnie pieprz Lou. Pieprz jak zwierzę.-  Szepnąłem do ucha. Na co on odpowiedział pocałunkiem. odwrócił mnie i pocałował mój kark. -Kocham Cię-Powiedział. Po czym dodał- Nie ważne jak inni odbierają naszą miłość. Zawszę będę Cię Kochał.- i Zaczął Kontynuować całowanie. Ja cicho jęczałem. Zaczął błądzić po plecach.
-Lou proszę pieprz mnie.-Powtórzyłem ciężkim oddechem. On aby przygryzł moje ucho, nakazując przestać  bo to ja jestem pod jego władzą. Po przygryżnięciu pocałował ucho i mruknął. Nie podobało mi się ten sposób jak się ze mną droczył. Chociaż za razem było to podniecające. Po chwili Lou Położył swoje zimne dłonie na moich biodrach, robiąc przy tym malinki na szyi. -Wejdź we mnie - Mruknąłem cicho.
-Jesteś pod moją władzą, robię z tobą co chcę kochaniutki. -Powiedział do ucha, po czym zaśmiał się. Po chwili wyczułem jak jego członek wchodzi we mnie. Jąkłem na ból. Lou starał się robić tak aby to i ja czerpał przyjemność z stosunku. Nie wszedł cały. -Już możesz- powiedziałem, gdy ten większy ból miną. Wszedł cały, znów jąkłem. Pocałował mnie w szyję, za razem przepraszając za ból. - Tylko na tyle cię stać? - rzekłem. Na co Louis aby zaśmiał się dodając- Kochanie to jeszcze nie koniec. - Pchnął biodrami do Tyłu i do przodu. Nadawał to co raz szybszego tępa. Ja za każdym pchnięciem jęczałem z podniecenia. -Mocniej- nakazywałem. Za każdym pchnięciem było coraz mocniej. To było tak podniecające i za razem  coś pięknego. Zrobił jeszcze kilka pchnięć. Poczułem jak doszedł. Obaj skwitowaliśmy cichym jękiem.
-Jesteś niesamowity- powiedziałem ciężkim sapnięciem.  

-Ty również Harreh. -Wstał i poszedł wziąć prysznic. Nawet nie wiecie jakie to jest uczcie, gdy osoba, którą za wszelką cenę chcieliście mieć dla siebie proponuję z tobą stosunek, oraz będąc tylko  mój na zawsze. Zwłaszcza, że o tą osobę musiałeś walczyć, aby jej nie stracić. A może jednak wiecie. Nie wiem, ale wiem aby to, że marzenia się spełniają. Moje spełniło się właśnie. Jestem tak uradowany, że żadna zła wiadomość by mi jej nie zepsuła.  

 ~*~

Otworzyłem oczy i pierwsze co ujrzałem, to były oczy Lou, który jak widać czekał, aż się nie obudzę. Uśmiechłem się na ten słodki widok.
 -Cześć kochanie- rzekł.
-Dzień dobry - odpowiedziałem za razem uśmiechając się przy tym. Wstaliśmy obaj. Podszedłem do szafy aby wyciągnąć szlafrok. Przerzucałem ciuchy, ale go tam nie było. Odwróciłem się. Zobaczyłem Louisa jak szedł w moją stronę z moim poszukiwanym szlafrokiem i założył go na mnie, po czym pocałował mnie na dzień dobry. Mruknąłem. Zeszliśmy na dół, aby spożyć śniadanie. Na dole był Liam wraz z Niallem.
Malik znów opuszcza śniadanie. To już się śmieszne robi.
-Gdzie jest Zayn- zapytałem się Nialla i Liama. Oni aby ruszyli ramionami, że nie wiedzą. -koniec z tym. Jak tak dalej będzie, to nie zniosę tego.- rzekłem i wparowałem na górę do jego pokoju. Bez pukania wszedłem.
-Zayn wstawaj- widać, że nie miał chęci ze mną rozmawiać. Oj nie ja się nie poddam. -ZAYN!- krzyknąłem i podszedłem do niego łaskocząc go.
-Czego ? -powiedział przez śmiech Malik.
-Co się z Tobą dzieje? omijasz śniadania, unikasz mnie i Louisa. Co my zrobiliśmy Tobie? -On przekręcił oczyma i odwrócił się tyłem do mnie.-Zayn nie unikaj pytania. Chcę wiedzieć martwię się. - Spowrtem przekręcił się w moją stronę.
-Tak po prostu.
-Tak po prostu unikasz mnie i Louisa? nie rozumiem.
-Chodzi o to- usiadł się na łóżku. Z trudnością wychodziły z niego słowa- Bo wy.
-Co my? Zayn chyba nie chcesz powiedzieć mi że kochasz Mnie Lub Louisa?
-Nie, Nie nie chodzi tu o was.
-To o co - byłem trochę zdenerwowany, ale za razem opanowany. 

-O to całe wasze szczęście. Wam się udało, jesteście razem. Macie gdzieś co inni o was myślą. Ja tak nie mogę.
-Nadal nie rozumiem dlaczego nas unikałeś.
-Harry cholera. Chcę ci powiedzieć, że ja jak wy. No wiesz
-Spokojnie. Rozumiem Cię- powiedziałem i przytuliłem go do siebie.- ale to nie powód by nas unikać.
-W zasadzie to nie was unikałem, znaczy w połowie tak.-Nie rozumiałem nadal o co mu chodzi.
Wszystko plączę, a ja nie mogę tego poukładać. 

-To przez co jeszcze ? jeżeli nie tylko przez nas ? - wiedziałem, że za dużo pytań na raz mu zadaję, ale chciałem mu pomóc. Wiem jak to trudne przyzwyczajenie się do tego kim się jest naprawdę. Sam miałem ten problem z miesiąc z pokoju nie wychodziłem. Bałem się powiedzieć rodzicom. Myślałem, że po prosu mnie odrzucą dlatego, że mam taką orientacje.
-Przez Nialla. -powiedział trochę zawstydzony.

- Nasz Malik zakochał się w Horanie. -powiedziałem.
-Cicho Styles! jak mu powiesz to cię chyba uduszę. - zaśmiałem się.
-Prędzej czy później sam się dowie.
-Nie ma od kogo. O ile mu nie wygadasz
-Spokojnie Zayn nic nie powiem. Sam musisz to zrobić. - uśmiechłem się do niego i pogłaskałem po ramieniu. To fajne uczucie, gdy mogę pomóc swojemu przyjacielowi w sprawach miłosnych.

-Tylko ja nie umiem. Jak go widzę to moje ciało odmawia posłuszeństwa.
-Wiem doskonale jak to jest. Musisz zdać się na odwagę i przy najbliższej okazji mu wyznać uczucia. Zanim go stracisz. Uwierz nie chcesz tego przeżywać. To coś strasznego.
-Masz rację Hazza. Powiem nawet Ci, że ubieram się i schodzę. Od razu mu to powiem. Będzie wiedzieć. A jeśli nie jest gejem. To będzie wiedzieć i tak. A ja żałować tego nie będę.
-Tak brawo Malik- Poklepałem go na otuchę. Szybko się ubrał i zszedł na dół. To ci Malik. Dobrze ukrywał    
swoją miłość do Irlandczyka. Chociaż zastanawiając się. To było można jednak było odczytać to z jego oczu. Gdy patrzył tak zakochany na Nialla. Poszedłem za Zaynem, aby móc go wesprzeć.
Gdy byłem na dole zobaczyłem Zayna stał nieruchomo. Podszedłem do niego i powiedziałem cicho- Dajesz Malik. Jesteś Twardy. Dasz radę- Chłopacy nie wiedzieli o co chodzi. Ja aby dałem znać Liamowi i Louisowi, aby wyszli.
-Harry o co chodzi- spytał zdziwiony Louis
-Nie uwierzysz. Zayn zakochał się w Niallu.
-To tłumaczy w połowie dlaczego nas unikał. -Dodał.


THE END


1 komentarz:

  1. już koniec? :( uww.... :( ale chociaż miły akcent :D

    OdpowiedzUsuń